Dolina górska
Miejsca

Karabi – Jajła

W poszukiwaniu dziewiczej przyrody, wyciszenia od codziennego zgiełku i niepowtarzalnych przeżyć, grupa studentów Ochrony Środowiska Uniwersytetu Łódzkiego wybrała się na półwysep Krymski. Planując wycieczkę w ten zakątek Europy wiedzieliśmy że czeka nas niezapomniana przygoda, która na długo pozostanie w naszej pamięci. Tak też się stało.

Podczas pobytu na Krymie odwiedziliśmy wiele ciekawych miejsc, jednakże szczególnie zachwyciły nas krymskie góry, w tym także Karabi-Jajła. Góry występują w południowej część Półwyspu Krymskiego i rozciągają się równoleżnikowo zgodnie z kształtem wybrzeża, ad Bałakławy na zachodzie po Teodozję na wschodzie. Główny masyw (gór Krymskich, zbudowany jest ze skał osadowych i charakteryzuje się rozległymi polanami na szczytach tzw. jajłami co w języku tatarskim oznacza pastwiska.

Karabi-Jajła jest najrozleglejszym na Krymie wapiennym płaskowyżem o długości 12 km i szerokości 10 km, który ku południowemu-wschodowi stopniowo podwyższa się by ostatecznie na południowej krawędzi osiągnąć wysokość 1100 – 1200 m. n.p.m. Następnie opada w kierunku morza, stromym i urwistym zboczem, z którego wyłaniają się majestatyczne skały-posągi.

Wysoka wartość krajobrazowo-botaniczna tego terenu została docenione i obecnie w znacznej części masyw ten podlega prawnej ochronie.

Wyprawa w pasmo Karabi rozpoczyna się w malowniczo usytuowanej nadmorskiej miejscowości Rybacze położonej około 25 km na wschód od Ałuszty. Wyruszamy na północ i pierwsze kilometry pokonujemy maszerując piaskową drogą wzdłuż strumyka. Krajobraz tworzą tu ogromne połacie winnic ulokowane pomiędzy niewielkimi wzniesieniami porośniętymi fragmentami lasostepu. Po 2 godzinach marszu w niewyobrażalnym upale odsłania się majestatyczna Karabi (fot.1) i od tej chwili, pozostawiając w tyle winnice, powoli i mozolnie zbliżamy się do coraz potężniejszej ściany skalnego masywu. Wokół już jedynie spalone słońcem suche łąki, na których kwitnie jeszcze Xeranthemum i odzywają się szarańczaki. Ich wszechobecne odgłosy w południowym upale zlewają się w grzechot przypominający dźwięk hiszpańskich kastaniet, w rytm których faluje cały horyzont. Niespodziewanie ścieżka się kończy i dalszą część drogi zmuszeni jesteśmy pokonywać korytem potoku wspinając się po wapiennych skałach. Jednak wpierw chwila wytchnienia i upragniona kąpiel (fot. 2). Podczas krótkich postoi podziwiamy coraz bujniejszą florę, m.in. kwitnące storczyki: kruszczyk płotny (Eripactis palustris), storczyk plamisty (Dactylorhiza maculata), koślaczek

stożkowaty (Anacamptis piramidcalis). Znajdujemy się już w paśmie głównym Karabi-Jajły, zbudowanym ze skał osadowych. Początek tego pasma można wyraźnie dostrzec obserwując zmieniającą się roślinność. Zmiany te następują gwałtownie a ich przyczyną jest specyficzna budowa geologiczna. Brak jest bowiem w tych górach wyraźnej strefy przejściowej pomiędzy skałami wulkanicznymi o osadowymi. Skały wulkaniczne są więc bezpośrednia zastępowane przez wapienne skały osadowe, które tworzą siedlisko znacznie żyźniejsze

Późnym popołudniem docieramy do źródeł potoku i tam też postanawiamy nocować. Pod rozgwieżdżonym krymskim niebem przychodzą tak oczekiwane chwile wytchnienia od dziennego upału.

Poranne słońce szybka wygania z namiotu nocny chłód a wraz z nim także i nas. Wybieramy się na Czyginitrę, szczyt należący do głównego pasma Karabi. Zabieramy ze sobą tylko najpotrzebniejsze rzeczy, natomiast zbędny ekwipunek maskujemy w pobliskich krzewiastych zaroślach. Podążamy na wschód początkowo trawersując Czyginitrę ścieżką. Jednak po kilku kilometrach opuszczamy dróżkę i dziarsko pniemy się ku górze zajadając się po drodze poziomkami (Fragaria viridis) i podziwiając przepiękny step ostnicowy. Wraz ze wzrostem wysokości przybywa nam wrażeń, przyroda jest coraz bardziej egzotyczna a widoki zapierają i tak przyspieszony już oddech. Tak właśnie wyobrażaliśmy sobie krymskie góry. Całości dopełniają jeszcze niesamowite zapachy, wydzielane przez dziesiątki roślin stepowych. Tu notujemy pierwszą poważną obserwację ornitologiczną – nad naszymi głowami krążą sępy płowe.

Brak szlaku odczuwamy szczególnie teraz, gdy kroczymy do góry po obsypujących się
piarżyskach, przedzierając się przez kolczastą roślinność stepu. Ostatnią część podejścia pokonujemy wspinając się po wapiennych skałach. Jeszcze przed szczytem chwila postoju, by nacieszyć oko kolejnymi rzadkimi gatunkami roślin, m.in. kwitnącym lnem (Linum sp.), którego szlachetny błękit zdobi wapienne skały. Jesteśmy na szczycie, zmęczeni ale jakże szczęśliwi, przed nami rysuje się bowiem panorama wybrzeża Krymskiego i przepiękny widok na Karabi-Jajłę a ulgę ciału przynosi delikatny powiew wiatru. Teraz zmieniamy kierunek i podążamy na wschód, po drodze godzinna sjesta w starym bukowym lesie i rozpoczynamy wędrówkę po płaskowyżu Karabi. Jajłę porastają suche zbiorowiska murawowe, łąki oraz roślinność skał i rumoszy skalnych. Druga połowa lipca ta okres kiedy większość roślin już skończyła swój okres wegetacji, dlatego pozostały już tylko kwitnące: czosnek (fot. 6), którego krwistoczerwone kwiatostany zdobią step niczym szminka na ustach kobiety, kocanki ,które swą subtelną pomarańczową barwą nawiązują do krymskich wschodów słońca oraz szarotka alpejska, tak dobrze wszystkim znana z Polskich Tatr.
Zmęczenie na Krymie przychodzi równie szybko jak zmierzch, dlatego schodzimy z płaskowyżu by dotrzeć z powrotem na jedyną ścieżkę, która prowadzi do bazy.

Wracając spotykany jeszcze trójkę ukraińskich turystów z którymi wymieniamy grzeczności. Po drodze obserwujemy unoszące się wokół sępy. Wieczorem rozbijamy ponownie namioty i rozpalamy ognisko, przy którym dzielimy się wrażeniami popijając herbatę z zebranych ziół.
Zaczyna się kolejny dzień, wracamy do Rybacze, wioski z której wyruszaliśmy. Droga niby ta sama, ale cele inne, teraz marzymy o kąpieli w Morzu Czarnym. Wpierw w dół strumienia, następnie po wąskiej ścieżce a ostatecznie po piaskowej drodze między winnicami. Tyle tylko że upał jest jakby większy a plecaki zdają się cięższe. Na koniec jeszcze jedno spojrzenie na masyw Karabi-Jajły i po chwili zanurzamy się w wodach Morza Czarnego. Krym to rzeczywiście półwysep kontrastów i rozmaitości.

Fot. jplenio / pixabay