Kiedy przekraczamy kute, zdobione bramy dawnych rezydencji, nasz wzrok zazwyczaj w pierwszej kolejności wędruje ku imponującym fasadom zabytkowych budowli. Szybko jednak uświadamiamy sobie, że otaczające je pałacowe parki i ogrody, rozsiane licznie na terytorium Polski i Czech, nigdy nie były dla tej architektury jedynie przypadkowym tłem. W rzeczywistości roślinność tworzyła tam niesłychanie skomplikowany i czytelny dla ówczesnych elit język, który komunikował prestiż, doskonały smak, rozległą wiedzę ogrodniczą oraz niebotyczne ambicje właścicieli.
Wystarczy wyruszyć szlakami łączącymi pogranicze Dolnego Śląska, Opolszczyzny oraz czeskich krajów: pardubickiego, kralovohradeckiego i ołomunieckiego, aby na własne oczy przekonać się o skali tego zjawiska. Wędrując przez miejscowości takie jak Čechy pod Kosířem, Náměšť na Hané, Velké Losiny czy Jánský Vrch, odkrywamy świat, w którym natura została ujarzmiona i ukształtowana w służbie arystokratycznej wizji świata.
Roślinność stanowi w tych miejscach absolutnie integralną część rezydencji, będąc jej naturalnym, zielonym przedłużeniem, a nie tylko mało znaczącą dekoracją. Dawni architekci krajobrazu doskonale wiedzieli, jak za pomocą odpowiednio dobranych gatunków wywołać u gości zachwyt, respekt, a czasem nawet poczucie przytłoczenia potęgą gospodarza. Zrozumienie tej roślinnej układanki pozwala nam dziś zupełnie inaczej spojrzeć na dziedzictwo kulturowe naszej części Europy.
Od geometrycznego rygoru do romantycznej swobody
Jedną z najbardziej fascynujących cech pałacowych ogrodów w tej części kontynentu jest to, że niemal nigdy nie były one jednorodne i statyczne. Były to żywe organizmy, które zmieniały się wraz z upływającym czasem, ewoluującymi gustami i nowymi modami przychodzącymi z zachodniej Europy. Jedne założenia wyrastały z surowego, renesansowego porządku, inne z czasem przyjmowały bezwzględną, barokową dyscyplinę osi widokowych, geometrycznych kwater oraz misternie tkanych parterów hafciarskich. Z biegiem dekad wiele z tych surowych form przechodziło wreszcie w znacznie bardziej swobodny, wyidealizowany romantyczny park krajobrazowy, naśladujący dziką naturę.
Ten niezwykły mechanizm dziejowych przemian widać wręcz podręcznikowo na przykładzie majątku w czeskich Velkich Losinach, gdzie historia ukształtowania terenu przypomina wieloaktową sztukę teatralną. Ogród, który został tam założony w 1602 roku w duchu renesansu, przekształcono najpierw w niezwykle precyzyjny, barokowy park w stylu francuskim, aby ostatecznie nadać mu formę nastrojowego, angielskiego parku krajobrazowego.
Niezwykle podobny, fascynujący proces możemy zaobserwować na polskim gruncie, przyglądając się historii rezydencji w Kórniku. Tamtejszy wczesny park francuski, słynący niegdyś z rygorystycznie strzyżonych żywopłotów i wymyślnych wodotrysków, został w późniejszym okresie przekształcony w jedną z najwspanialszych wielkich kolekcji drzew i krzewów. Oznacza to, że sam dobór roślin musiał ulegać drastycznym zmianom: od gatunków posłusznych bezwzględnym nożycom ogrodnika, po rozłożyste, swobodnie rosnące grupy drzew, krzewów i wielobarwnych kwiatów.
Architekci przestrzeni, czyli drzewa w służbie kompozycji
W parkach pałacowych Polski i Czech absolutnie fundamentalną rolę odgrywały wielkie drzewa oraz masywne krzewy, które niczym cegły i zaprawa budowały skomplikowany układ przestrzenny. To właśnie one pełniły funkcję naturalnych drogowskazów: wyznaczały główne osie widokowe, zamykały perspektywy w kluczowych punktach, a także płynnie prowadziły kroki spacerowiczów ku pałacowi. Kiedy wymagała tego koncepcja twórcy, te same drzewa mogły działać zupełnie odwrotnie, otwierając szeroką kompozycję na lustra stawów, rozległe łąki i majaczący w oddali naturalny krajobraz.
Doskonałym i niezwykle czytelnym przykładem takiego działania jest czeska Náměšť na Hané, której znak rozpoznawczy stanowią monumentalne lipowe aleje. Prowadzą one dokładnie na cztery strony świata, dzięki czemu cały park działa na wyobraźnię i zmysł orientacji niemal jak gigantyczny, naturalny kompas wrośnięty w ziemię.
Nieco inną, choć równie imponującą filozofię kształtowania przestrzeni za pomocą potężnych roślin możemy podziwiać w posiadłości Hradec u Nechanic. Tamtejszy park krajobrazowy tworzą przede wszystkim rozległe, miękko falujące trawniki, cieniste aleje grabowe oraz wiekowe dęby, które nadają miejscu powagi i dostojeństwa. Z kolei w zachwycających Průhonicach podstawą misternej kompozycji stały się zarówno dawne, zastane partie leśne, jak i zupełnie nowe nasadzenia wprowadzane przez właścicieli. Wprowadzono tam zwłaszcza imponujące świerki i majestatyczne daglezje, które mistrzowsko zestawiano z otwartymi, słonecznymi łąkami, spokojną taflą wody oraz bardzo starannie, wręcz filmowo kadrowanymi widokami.
Kolor i geometria na pałacowych salonach
Jeśli w naszych historycznych rozważaniach chcemy wskazać rośliny najbardziej reprezentacyjne, takie, które miały oszałamiać gości od pierwszego wejrzenia, musimy przenieść wzrok na rabaty i tarasy ozdobne zlokalizowane tuż przy rezydencjach. To tutaj, u samych stóp pałaców, rozgrywał się prawdziwy spektakl barw, zapachów i absolutnej kontroli człowieka nad przyrodniczym żywiołem.
W Wilanowie, który stanowi jeden z najważniejszych i najbardziej spektakularnych polskich przykładów ogrodu rezydencjonalnego, barokowy taras górny to prawdziwe arcydzieło geometrycznej sztuki ogrodniczej. Przestrzeń tę tworzy aż szesnaście starannie wytyczonych kwater obwiedzionych gęstym, zawsze zielonym bukszpanem i ozdobionych regularnie strzyżonymi grabami, które wyznaczają rytm spaceru. Wśród roślin wpisanych w tę sztywną kompozycję znajdujemy prawdziwą feerię barw: od delikatnych peonii i sasanek, przez wiosenne narcyzy i tulipany, aż po dzwonki, astry, lilie i strzeliste ostróżki.
Ten spektakularny pokaz ogrodniczego kunsztu nie kończy się jednak na górnym poziomie założenia. Taras dolny wilanowskich ogrodów uzupełniają wiekowe cisy formowane w idealne stożki oraz imponujący boskiet, czyli zwarty, gęsty masyw drzew ciętych w lite ściany zieleni. Widzimy więc w tym miejscu z ogromną ostrością, że w klasycznym ogrodzie pałacowym panowała specyficzna, wymagająca wielkich nakładów pracy harmonia. Równie ważne i pożądane były tam barwne, ulotne kwiaty sezonowe, jak i potężne, długowieczne rośliny dające się trwale modelować w geometryczne bryły.
Królowa kwiatów i dworska elegancja
W kontekście reprezentacyjnych nasadzeń nie sposób pominąć szczególnej, niemal mistycznej roli, jaką z biegiem lat zyskały w arystokratycznych założeniach róże. W polskich ogrodach pałacowych pełniły one funkcję wyjątkowo prestiżową i zarazem bardzo „dworską”, ponieważ w niepowtarzalny sposób łączyły niezwykłą dekoracyjność z najwyższą formą elegancji.
W słynnym Łańcucie, dokładnie przed południową elewacją tamtejszej oranżerii, urządzono regularny, zachwycający zapachami ogród różany, który stanowił prawdziwą dumę właścicieli. Obok niego, dla wzbogacenia faktury i koloru, powstały bujne rabaty bylinowe oraz klasyczny, uporządkowany ogród włoski. Cały ten misterny zespół architektoniczny łączył zamknięte, geometryczne wnętrza ogrodowe zlokalizowane przy samym zamku z rozleglejszym, swobodniejszym w formie parkiem angielskim rozciągającym się tuż poza linią fosy.
Tradycja królowej kwiatów jest równie żywa i widoczna we wspomnianym wcześniej Wilanowie. Róże pojawiają się tam w prestiżowym otoczeniu oranżerii, gdzie krwistoczerwone kwiaty zestawiono z dużymi, ozdobnymi liśćmi funkii oraz egzotycznymi, rzadkimi roślinami wystawianymi w ciężkich donicach. Jest to doskonały, bardzo namacalny przykład tego, jak na przestrzeni XIX wieku ogrody pałacowe zmieniały swój surowy charakter. Coraz częściej decydowano się wtedy łączyć formalny, narzucony odgórnie porządek osi i kwater z dużo bardziej miękką, malarską dekoracyjnością, na którą pozwalały właśnie kwitnące krzewy.
Szklarnie pełne ambicji i zapach dalekiego świata
Zupełnie osobną, niezwykle istotną w budowaniu prestiżu kategorią są w historycznych założeniach rośliny egzotyczne. To właśnie one, często sprowadzane olbrzymim kosztem i wymagające skomplikowanej, całorocznej opieki, najlepiej pokazują skalę aspiracji oraz bogactwo dawnych właścicieli ziemskich.
Wracając do przykładu Wilanowa, można wyobrazić sobie, jak letnią kompozycję królewskich tarasów dopełniały pachnące drzewka cytrusowe oraz najróżniejsze egzotyczne gatunki w masywnych donicach. Z kolei w ogrodzie przylegającym bezpośrednio do oranżerii z dumą wystawiano na światło dzienne daktylowce kanaryjskie, rozłożyste palmy kencje, a także ogromne bananowce i figowce, które budziły niekłamany podziw gości.
W Łańcucie pasja do roślin z odległych kontynentów przybrała postać zaawansowanej architektury ogrodowej. Obok zachwycającego ogrodu różanego i swobodnej części krajobrazowej na wielką skalę rozwijano tam profesjonalne zaplecze szklarniowe. Zbudowano najpierw wysoką palmiarnię, a następnie specjalistyczne szklarnie przeznaczone wyłącznie do wymagającej uprawy storczyków, z których słynął ród Potockich — do dziś wśród miłośników botaniki wciąż żywa jest pamięć o historycznych, wspaniałych okazach z rodzaju Cattleya.
W Czechach bardzo podobną, imponującą logikę kolekcjonerską odnajdujemy w przepięknym Kromieryżu. Tamtejszy ogród kwiatowy przyciąga turystów z całego świata nie tylko perfekcyjnym układem przestrzennym, lecz także zniewalającymi, sezonowymi ekspozycjami kwitnących kamelii, pachnących cytrusów oraz tysięcy rzadkich odmian tulipanów. Pałacowy ogród okazywał się więc nie tylko miejscem urzędowej reprezentacji, ale także otwartym na niebo pokazem botanicznej, niemal naukowej ciekawości wielkiego świata.
W poszukiwaniu romantycznego nastroju i pasji badawczej
Niezwykle mocno w środkowoeuropejskich parkach pałacowych zaznaczyły swoją obecność również rośliny nierozerwalnie kojarzące się z epoką romantyzmu. Mowa tu w szczególności o wielkich, barwnych plamach różaneczników, pachnących azaliach oraz wczesnowiosennych, obsypanych kwieciem magnoliach.
W czeskich Velkich Losinach do dnia dzisiejszego jednym z najmocniejszych, najbardziej oczekiwanych efektów wiosennych jest wybuch kwitnienia wielobarwnych rododendronów lustrujących się w tafli parkowego stawu. Podobnych wrażeń dostarczają słynne Průhonice pod Pragą, gdzie unikalna kolekcja egzotycznych drzew i krzewów obejmuje niezliczone dęby, klony, świerki, jodły, sosny, cyprysy, jałowce, żywotniki i kaliny. Pomimo tak gigantycznej bioróżnorodności, to właśnie zjawiskowa, rozległa kolekcja rododendronów sprawia, że park ten jest znany i ceniony przez dendrologów na całym świecie.
Wielka pasja kolekcjonerska i naukowa w równie imponujący sposób odcisnęła swoje piętno na polskich ziemiach. W Kórniku ogromna, starannie skatalogowana kolekcja rzadkich drzew i krzewów rozwinęła się organicznie na terenie dawnego, historycznego parku zamkowego. Dziś spacerowicze znajdą tam między innymi pachnące lilaki, zwiewne tawuły, różnorodne rośliny iglaste, delikatne magnolie, słodkie jaśminowce oraz przebogate zbiory różaneczników. W tym głębokim sensie klasyczny ogród pałacowy stopniowo ewoluował i stawał się prawdziwym arboretum — przestrzenią nie tylko wizualnie piękną, ale też niezwykle cenną z perspektywy nauki, botaniki i zachowania rzadkich gatunków dla przyszłych pokoleń.
Na czeskim gruncie bardzo wyraźnie widać też upodobanie projektantów do płynnego łączenia ścisłego, regularnego ogrodu z otwartym, dzikim parkiem krajobrazowym. W Buchlovicach ogromna wartość historycznego założenia polega właśnie na pietyzmie w zachowaniu elementów włoskiego ogrodu barokowego połączonym z bardzo delikatnym przejściem do swobodnej części krajobrazowej. Co więcej, miejsce to wcale nie jest uśpionym muzeum — w tamtejszym ogrodnictwie rokrocznie prezentuje się gościom kolekcję liczącą ponad 1250 gatunków fuksji.
Równie interesująco sytuacja wygląda w Čechach pod Kosířem, gdzie rozległy, romantyczny park krajobrazowy z czasem zyskał dodatkowo wybitnie kolekcjonerski charakter, z racji sprowadzania rzadkich okazów drzew z dalekiej Azji. W wielu z tych miejsc, jak choćby w Hradcu u Nechanic, to właśnie otaczający park wysuwa się na pierwszy plan, bywając wręcz głównym bohaterem opowieści o dawnym życiu rezydencji.
Dwa narody, jedna zielona idea
Dokonując ostatecznego podsumowania tej botanicznej podróży po naszej części kontynentu, można dostrzec pewne subtelne, narodowe preferencje w podejściu do pałacowej zieleni.
W Polsce zdecydowanie częściej zwraca naszą uwagę bardzo mocna, zdominowana geometrycznie obecność ogrodu reprezentacyjnego, który jest ściśle, fizycznie związany z samą zdobną fasadą pałacu, rozległymi tarasami, przeszkloną oranżerią i jawnym „pokazem” ułożonych rzędem roślin. Tę właśnie tendencję monumentalnego zagospodarowania najbliższego otoczenia budowli wilanowskie i łańcuckie przestrzenie potwierdzają wręcz wzorowo.
W Czechach z kolei w sposób szczególny ugruntowała się szeroka tradycja wielkiego, romantycznego parku krajobrazowego, traktowanego jako otwarta przestrzeń do śmiałego eksperymentu dendrologicznego i nieskrępowanej pasji kolekcjonerskiej. Najbardziej jaskrawymi przykładami tego nurtu pozostają Průhonice, rozległe Velké Losiny oraz przepastne krajobrazy okalające wiele innych, mniejszych rezydencji dawnych Austro-Węgier.
Należy jednak pamiętać, że absolutnie nie jest to żaden sztywny, nieprzekraczalny podział sztuki ogrodniczej, lecz raczej fascynująca różnica historycznych akcentów i lokalnych możliwości terenowych. Po obu stronach dzisiejszej granicy państwowej spotykamy i podziwiamy dokładnie te same wzniosłe idee: chęć arystokratycznej reprezentacji, rozkwit nauki ogrodniczej, wielkie umiłowanie egzotyki oraz głębokie dążenie do tego, by rośliny prowadziły widza przez przestrzeń w sposób niezwykle świadomie, inteligentnie zaprojektowany.
Bogactwo tych miejsc opiera się na umiejętnym łączeniu wielkich drzew budujących krajobraz, pachnących kwiatów reprezentacyjnych na rabatach, egzotycznych ciekawostek z najdalszych zakątków świata i wreszcie bujnych krzewów epoki romantyzmu. To właśnie ta wielowymiarowa, pieczołowicie pielęgnowana mieszanka sprawia, że pałacowe parki nigdy nie były i wciąż nie są zaledwie martwym dodatkiem do murów, lecz stanowią żywe, pulsujące sezonowym rytmem i wielowarstwowe dzieło ludzkiej wyobraźni.



































