trzoda chlewna
Rolnictwo

Wielkoprzemysłowy tucz trzody

Iwona Erenc (wpis archiwalny z 2004r.)

21 lipca 2003 roku w Poznaniu odbyła się Międzynarodowa Kon­ferencja poświęcona zagadnieniom ochrony środowiska w as­pekcie zagrożeń ze strony przemysłowych ferm trzody chlewnej na świecie i w Polsce.
W spotkaniu udział wzięli profesorowie Aka­de­mii Rolniczej w Poznaniu, posłowie, pracownicy samorządów gmin i starostw, pracownicy urzędów wojewódzkich, przedstawiciele WIOŚ, PIOŚ oraz pełnomocnik Rady Ochrony Zasobów Na­tu­ralnych USA prof. Robert F. Ken­ne­dy Junior.
W ubiegłym roku, w woj. zachod­niopo­mor­­skim firma tuczu trzody chlewnej Smith­field Foods zaczęła otwierać fermy przemysłowego chowu świń (w systemie bezściółkowym), pod nazwą „Prima Farms”. W gminie Dopiewo jest prowadzona intensywna produkcja zwierzęca przez przedsię­biorstwo Animex Wielkopolska S.A. Produkcja ta w przeliczeniu na duże sztuki w 2002 r. wynosiła ok. 3560 DJP (dużych jed­nostek produkcyjnych). Spośród zakładów rolnych – ferma w Więckowicach i Trzcie­linie, specjalizująca się w tuczu warchlaków, posiadała największą przepustowość w porównaniu do innych zakładów, wynoszącą ok. 36 tys. warchlaków rocznie.


Sprowadzane lochy (ok. 11 tys. szt.) znaj­dują się w byłym pegeerze w Byszkowie k. Czaplinka i Żeńsku k. Wałcza. „Prima” zamierza zwiększyć stado jeszcze o 15 tys. macior dodatkowo, co zwiększy ich produkcję roczną do 500 tys. szt. Do roku 2005 firma zamierza zwiększyć ilość loch do 52 tys. Jednocześnie rozwija hodowlę tuczników w Żabnie k. Żeńska, Gonnie Małym, Krośnie i Nielepie. Smithfield Foods przygotowuje hodowle w Kiełpinie, Liskowie, Wierzchowie, Ognicy i Suliszewicach. W woj. warmińsko-mazurskim firma Animex przekształca pegeery we Wronkach Wielkich, Kozakach k. Gołdapi na granicy z Rosją oraz Werand k. Olsztyna. W Radkiejnach k. Gołdapi jest ok. 10 tys. świń. Planuje się w tym rejonie produkcję na poziome 250 tys. świń. Sytuacja w południowo-wschodniej Polsce jest podobna. Przewiduje się produkcję na poziomie 20 tys. tygodniowo zwierząt w 2006 r. Można sądzić, że tak jak w USA firma będzie dążyć do nabywania ziem i wypierania rolników z rynku. Obecnie dąży ona także do uzyskania zgody na budowę 16 lagun dla gnojowicy na farmie w Więckowicach. Jeżeli uzyska taką zgodę życie w tej wsi stanie się nie do zniesienia. W woj. północno-wschodnich (w rejonie Zielonych Płuc Polski – licznie odwiedzanych przez turystów) firma domaga się zezwoleń na składowanie i wylew gnojowicy pochodzącej z pięciu farm.
Czy tak ogromna in­we­­sty­cja jest słuszna i opła­calna w Polsce? Dla Smithfielda z pewnością tak. W Polsce na ponad 3 mln gospodarstw rolnych ok. 2 mln ma obszar większy niż 1 ha, natomiast ok. 180 tys. gospodarstw ma ponad 15 ha. Gospodarstwa powyżej 50 ha stanowią zaledwie 0,41% i jest ich 12700, w tym 2100 firm gospodaruje na obszarze ponad 500-hektarowym.
Ponad 70% pogłowia loch utrzymuje się w stadach liczących mniej niż 20 loch. 22,2% tuczników pochodzi od producentów utrzymujących do 10 sztuk rocznie, a 7% żywca wieprzowego pochodzi ze stad utrzymujących ponad 100 sztuk. Sytuacja ta niesie za sobą konsekwencje hodowlano-produkcyjne i ekonomiczne. Przy spadającym popycie na mięso wieprzowe, w Polsce spożycie wynosi ok. 36,4 kg. Kraj nasz zajmuje 4 miejsce w świecie, a 2 w Europie wśród eksporterów wieprzowiny. Podobnie eksportują wieprzowinę Danie, USA i Kanada. W przypadku importu wieprzowiny Polska sklasyfikowana jest na 3 miejscu w Europie i na 9 w świecie.
Smithfield Foods to nie tylko konkurencja dla naszego rolnictwa, ale ogromne koszty hodowli, na które nakładają się koszty środowiskowe (likwidacji zanieczyszczeń), spo­łeczne (walki z bezrobociem) i zdrowotne (lecznicze).
Latem ubiegłego roku mieszkańcy Więckowic mogli doświadczyć tego, gdy setki padłych świń gniło w zbiornikach w pobliżu szkoły. Dzieci wymiotowały.
Kilkaset metrów od Jeziora Niepruszew­skie­go składowane są ogromne ilości oborni­ka. Pryzma taka ma 150 m długości, 40 m szerokości i 10 m wysokości. Każdego dnia wydobywają się z niej ścieki, które dostają się do jeziora. Część przedostaje się w głąb gruntu, zanieczyszczając wody gruntowe i podziemne, co ma wpływ na jakość wód pitnych. Ze względu na odrażające zapachy w lipcu br. przykryto pryzmę obornika foliami uzyskując w ten sposób mniejszą ilość emitowanych gazów do atmosfery (CH4, NH3, N2O, H2S). W ostatnim czasie roczna emisja amoniaku przekroczyła 90 Mg, z czego 60% emitowała ferma w Więckowicach. Z uwagi na konieczność obniżania emisji gazów do powietrza atmosferycznego (wymogi Komisji Helsińskiej) zostanie wprowadzony monitoring zanieczyszczeń powietrza.
Okoliczne tereny skażane są również różnymi drobnoustrojami. Badania mikrobiologiczne w lutym br. wykazały obecność Salmonelli w glebie okolicznych pól.


Spożywając wieprzowinę z takich ferm nie mamy pewności co do jakości takiego mięsa. Profilaktyczne podawanie antybiotyków potrzebnych do utrzymania zwierząt przy życiu i uzyskania szybkiego ich przyrostu przyczynia się do powstawania bakterii odpornych na antybiotyki. Same zwierzęta są przetrzymywane w tych fermach w betonowych, ciasnych przegrodach, nie mogąc się nawet obrócić, a maciory skazane są tylko na leżenie.
Wszystkie zagrożenia, jakie niesie za sobą hodowla trzody chlewnej prowadzonej przez firmę Smithfield Foods wiążą się niewątpliwie z nieodwracalnymi skutkami w środowisku, prowadzącymi jak w przypadku Północnej Karoliny w USA do wymarcia wszelkich żywych organizmów i opuszczenia całych miejscowości. Z taką świadomością żyją mieszkańcy tych miast. W obliczu takiego zagrożenia niezbędne są interwencje odpowiednich instytucji, a przede wszystkim egzekwowanie prawa, dopóki nie jest jeszcze za późno.

F: agurri / pixabay