wypalanie trawy
Ochrona przyrody

Wypalanie traw i zarośli
jedną z przyczyn naszej samozagłady

„Jeśli chcemy żyć
– ratujmy zieleń;
Bez zieleni nie ma tlenu
bez tlenu nie ma życia”

(Wpis archiwalny z 2004r.)

Każda roślina zielna i drzewiasta, to wspaniała fabryka, cudowne laboratorium; to doskonały filtr powietrza, pochłaniacz zanieczyszczeń, producent życiodajnego tlenu. Różne związki chemiczne w tym także trujące, jakie mogą przenikać z atmosfery do naszych organizmów, pochłaniają głównie drzewa i krzewy. Rośliny te dzięki skomplikowanym procesom asymilacyjnym przebiegającym w liściach, nie tylko oczyszczają atmosferę, ale ze związków tych budują drewno, również dla nas bezcenne.

Wypalanie traw i zarośli to jeden z brutalnych sposobów niszczenia zieleni. Wbrew pozorom, wypalanie nie daje żadnych korzyści, a wręcz przeciwnie – przynosi jedynie szkody. Świadczą o tym niżej przedstawione fakty.

•Wypalanie nawet jednorazowe, obniża wartość plonów o 5-8%; pogarsza się skład botaniczny siana. Niszczone są między innymi rośliny motylkowe. Zdecydowanie zwiększa się udział chwastów;
•Zniszczeniu ulega warstwa próchnicy, a wraz z nią przebogaty świat mikroorganizmów, warunkujących życie roślin;
•Na zboczach i pochyłościach gruntów wypalanie powoduje erozję gleb;
•Ogień uśmierca wiele pożytecznych zwierząt bezkręgowych, m.in. pająków, wijów , owadów (drapieżnych i pasożytniczych);
•Giną także owady zapylające rośliny, np. trzmiele (warunkujące rozwój koniczyny), pszczoły, samotnice i inne;
•Zniszczeniu ulegają jaja, larwy lub poczwarki wielu nieszkodliwych a tak miłych dla oka różnokolorowych motyli;
•W ogniu ginie też wiele pożytecznych zwierząt kręgowych , jak np. żaby, ropuchy, jaszczurki, a z ssaków ryjówki, jeże i inne;
•Niszczone są miejsca lęgowe wielu gatunków ptaków gnieżdżących się na ziemi lub w strefie krzewów. Palą się również gniazda już zasiedlone, a więc już z jajeczkami lub pisklętami;
•Płomienie niszczą także miejsca bytowania zwierzyny łownej, m.in. bażantów, kuropatw, zajęcy, a nawet saren;
•Wśród spalonych roślin jest wiele gatunków leczniczych i miododajnych;
•Zadarnione w wyniku wypalania powierzchnie uniemożliwiają powstawanie samosiewów drzew i krzewów tzw. lekkonasiennych; zniszczeniu ulegają samosiewy już istniejące –głównie brzóz, wierzb i topól oraz sosny i świerka;
•Z palących się traw ogień łatwo przerzuca się na żywopłoty, zakładane wzdłuż torów kolejowych i dróg publicznych;
•Czasem ogień ogarnia także sterty siana lub zbóż, ustawiane wśród łąk i pól;
•Wypalone obszary przedstawiają przykry widok; niszczony jest krajobraz;
•Dymy pochodzące z wypalania zasnuwają często drogi publiczne do tego stopnia, że stają się przyczyną groźnych wypadków
•Ogień palących się traw i zarośli dochodzi nieraz do osiedli ludzkich; powstają wówczas pożary budynków i budowli, w tym także przemysłowych. Bywa, że w płomieniach giną ludzie;
•Wypalanie jest świadectwem zupełnego braku kultury;
•Wypalacze kompromitują nas jako społeczeństwo w oczach gości i turystów zagranicznych;
•Liczne ognie dobrze widoczne zwłaszcza wieczorem, powodują lęk i stresy u wielu osób, szczególnie starszych;
•Bezmyślne uśmiercanie roślin i zwierząt poprzez wypalanie godzi także w uczucia religijne wielu ludzi (nie niszcz, nie zabijaj);
•Wypalanie jest jedną z częstszych przyczyn powstawania pożarów lasu; pożary te obejmują nieraz setki a nawet tysiące hektarów. Powstają wówczas straty, których rzeczywistej wielkości nikt nie jest w stanie wyliczyć;
•Szczególnie niebezpieczni są wypalacze roślinności pokrywającej zbocza hałd i innych podobnych nieużytków. Ludzie ci niczym nie różnią się od przestępców podpalających lasy;
•W wyniku wypalania powstają też często pożary torfowisk – bardzo niebezpieczne i trudne do ugaszenia;
•Ogromne są także koszty gaszenia pożarów; sam przyjazd straży do ognia kosztuje kilkaset złotych;
•I wreszcie – wypalanie to jedna z bardzo istotnych przyczyn zatruwania i tak już nadmiernie zanieczyszczonej atmosfery. Te tysiące pożarów w skali kraju, równoczesne jest z wyrzucaniem do niej dziesiątków ton tlenku węgla i innych niebezpiecznych związków chemicznych.

W związku z tym pogarsza się z roku na rok stan zdrowia społeczeństwa; zmniejsza się przeciętna długość życia
•następują niekorzystne zmiany w układzie kostnym
•zastraszająco wzrasta ilość chorób alergicznych
•wyraźnie nasilają się choroby układu krążenia
•coraz więcej kłopotu sprawiają choroby oczu
•liczne smogi atakują układ oddechowy

Są to tylko ważniejsze przykłady z długiej listy zagrożeń dla naszego organizmu.
Zjawiska wypalania traw i zarośli nie można także rozpatrywać w oderwaniu od problemu ogólnego zagrożenia środowiska przyrodniczego. Te tysiące pożarów w skali kraju, to równocześnie wyrzucanie do i tak już nadmiernie zatrutej atmosfery dziesiątków ton dwutlenku węgla i innych niebezpiecznych związków chemicznych. Dlatego dla każdego z nas ważny i bezcenny jest każdy hektar zieleni, każde drzewo i krzew, obojętnie gdzie rośnie. Rola zieleni, zadrzewień i lasów zwiększą się wraz z rozwojem cywilizacji. Bez roślinności i drzewostanów – producentów tlenu i materii organicznej – nie będzie rozwoju społecznego i gospodarczego. Każdy zdrowo myślący człowiek musi rozumieć to jednoznacznie: „jeśli chcemy żyć, musimy ratować zieleń; bez zieleni nie będzie tlenu, bez tlenu nie ma życia”.

Niestety! Te tak oczywiste prawdy nie trafiają do świadomości – nie tylko tych co podpalają, ale również milionów innych ludzi, obojętnych wobec tego zjawiska. Milionów? Czy to nie przesada? Nie! Potwierdza to fakt masowości pożarów i ich wyraźne nasilanie się. Sprawcy tych podpaleń ”wypalacze”, to nie pojedynczy ludzie; na terenie kraju jest ich tysiące. Poza tym ludzie ci nie działają przecież w głębokiej konspiracji, z ukrycia, w sposób szczególnie dyskretny i tajemniczy. Wręcz przeciwnie – swój niecny proceder uprawiają zupełnie jawnie, w biały dzień, właściwie na oczach nas wszystkich. Działają tym łatwiej i śmielej, im większa jest nasza obojętność i znieczulica, nasz liberalizm i tolerancja, im częściej przyjmujemy postawę bierną na zasadzie: „co mnie to obchodzi, to do mnie nie należy”.

Oczywiście, przy takim podejściu do sprawy i przy takiej świadomości społecznej, nie rozwiąże się tego problemu. Nie zlikwidują go organy ścigania (aczkolwiek ich dotychczasowy udział w tym względzie jest – delikatnie mówiąc – minimalny; wystarczy porównać ilość podpaleń i pożarów z ilością wykrytych i ukaranych sprawców). Niewiele zdziałają sami strażnicy i leśnicy. Aby walka z tym groźnym zjawiskiem była skuteczna, „wypalacze” muszą się znaleźć pod presją szeroko pojętej opinii publicznej. Ich czyny muszą być napiętnowane przede wszystkim przez współmieszkańców.
W szeregach ludzi dobrej woli zmierzających do wyeliminowania tego groźnego zjawiska nie powinno zabraknąć członków różnych organizacji ekologicznych, członków LOP-u, Harcerstwa, młodzieży wszystkich typów szkół, zarówno podstawowych , gimnazjów i szkół średnich jak i zawodowych, studentów, pracowników placówek naukowych, pracowników administracji terenowej a nawet duchowieństwa (świat roślin to przecież jedno najwspanialszych dzieł Stwórcy). Szczególną role mogą tu jednak odegrać środki masowego przekazu – prasa, radio i telewizja. Mówmy na te tematy w domu, wśród bliskich, w swoich środowiskach. W ogóle wszędzie tam gdzie jest ku temu okazja.
Widmo pożarów jest tuż, tuż. Róbmy co możliwe, aby go uniknąć. Róbmy wszystko, aby wiosna była wiosną – zielona, kwitnąca, rozśpiewaną, aby wyłącznie cieszyła, a nie przerażała.


Autorki programu ekologicznego
z Gimnazjum w Blachowni
mgr Bożena Milczarska
mgr Grażyna Sikora-Szczygieł
fot: Jerzy Bylicki

f: manolofranco / pixabay